Uregulowania prawne w zakresie fałszywych informacji wprowadzane w innych państwach

Świat: uregulowania prawne w zakresie fałszywych informacji

Mikołaj Rogalewicz, Patryk Zakrzewski / 29 września 2018 r.

W obliczu narastającej dezinformacji i upowszechniającego się zjawiska fake news rządy kolejnych państw podejmują działania, które – przynajmniej w warstwie deklaratywnej – mają na celu ich ograniczenie. Poniżej przedstawiamy propozycje zmian prawnych oraz ustawy dotychczas wdrożone w wybranych państwach.

 

Niemcy

 

W czerwcu 2017 r. Bundestag uchwalił ustawę dotyczącą mowy nienawiści (Netzwerkdurchsetzungsgesetz; NetzDG). Głównym pomysłodawcą oraz architektem prawa, które weszło w życie w październiku tego samego roku, był ówczesny minister sprawiedliwości Niemiec, Heiko Mass (od marca 2018 r. minister spraw zagranicznych). Celem ustawy jest walka z mową nienawiści, która – w wyniku masowej migracji do Niemiec od 2015 roku – coraz częściej pojawia się w sieci. Ustawodawca zobowiązał portale, takie jak Facebook, Twitter czy YouTube, do usunięcia nielegalnych postów w ciągu 24 godzin od otrzymania informacji o ich istnieniu. W bardziej skomplikowanych przypadkach serwisy na reakcję mają 7 dni. Decyzja o tym, które treści należy usunąć, leży w gestii samych portali. Za niewywiązanie się z obowiązku nałożonego przez ustawodawcę grożą kary finansowe sięgające nawet 50 mln euro.

 

Nowe prawo już na etapie stanowienia budziło wiele kontrowersji. Krytycy zwracają uwagę na ryzyko nadużyć mogących prowadzić do nadmiernej cenzury. Firmy, w obawie przed wysokimi grzywnami, mogą blokować treści, których przestępczy charakter nie jest oczywisty. W styczniu 2018 r. Twitter zablokował konto magazynu satyrycznego Titanic. Doszło do tego po tym, jak Titanic opublikował post parodiujący antymuzułmański i antyimigrancki komentarz członki prawicowej partii Alternative für Deutschland. Do sprawy odniósł się przewodniczący Stowarzyszenia Dziennikarzy Niemieckich (DJV), Frank Ueberall, wzywając parlament do wycofania ustawy.

 

Ze względu na szeroką krytykę nowego prawa, rząd Niemiec zobowiązał platformy społecznościowe do przedstawiania raportów uwzględniających informacje o zablokowanych treściach i przyczynach ich usunięcia. W lipcu taki raport został przedstawiony m.in. przez Facebooka. Pojawiły się też inne propozycje dotyczące rewizji przepisów, np. umożliwienie przywrócenia nieprawidłowo skasowanych postów lub zachęcenie portali społecznościowych do powoływania niezależnych podmiotów, które zamiast nich decydowałyby o usuwaniu treści.

 

Włochy 

 

Jesienią 2017 r. na włoskich stronach internetowych pojawiły się dwie fałszywe informacje. Pierwsza dotyczyła rzekomego wykorzystania seksualnego 9-letniej muzułmanki przez jej 35-letniego męża. Według drugiej, posłanka Partii Demokratycznej, Maria Elena Boschi, opłakiwała Salvatore Riina, zmarłego szefa organizacji mafijnej La Cosa Nostra. Wiadomości te, choć ostatecznie zdementowane, unaoczniły włoskiemu społeczeństwu zagrożenie, jakim jest dezinformacja nasilająca się w okresie przedwyborczym. Na nastroje społeczne wpłynęła też wypowiedź byłego wiceprezydenta USA, Joe Bidena, który stwierdził, że referendum konstytucyjne przeprowadzone we Włoszech pod koniec 2016 r. było poddane informacyjnym wpływom Rosji.

 

Problem rozprzestrzeniania fałszywych informacji w sieci skłonił włoski rząd do podjęcia działań mających na celu zapobieganie fake newsom. 18 stycznia 2018 r. były minister spraw wewnętrznych Włoch, Marco Minniti, ogłosił utworzenie portalu internetowego, na którym obywatele mogą zgłaszać policji fałszywe informacje. Zgłaszający musi podać swój adres e-mail oraz link do strony, na której pojawiła się domniemana fałszywa informacja. Zgłoszenia te trafiają do Polizia Postale (oddział włoskiej policji zajmujący się cyberprzestępczością), która sprawdza, czy zostało złamane prawo, i ewentualnie wszczyna postępowanie. W dokumentach urzędu na próżno szukać definicji “fake news”. W komunikacie prasowym pojawia się jedynie wzmianka o “fałszywych i stronniczych informacjach”, co daje policji dużą swobodę decydowania o tym, jakie treści są niezgodne z prawem.

 

Białoruś

 

14 czerwca 2018 r. białoruscy parlamentarzyści przyjęli nowelizację ustawy o mediach. Wniesione poprawki pozwalają rządowi na ściganie osób rozpowszechniających w sieci fałszywe informacje. Zmiany dotyczą także mediów społecznościowych oraz stron internetowych, którym w podobnym przypadku grozi zablokowanie. Dzięki nowemu prawu będzie można zidentyfikować autorów wszystkich postów, wpisów czy komentarzy, co w praktyce oznacza koniec anonimowości w sieci. Prokurator Generalny Białorusi Alyaksandr Kanyuk powiedział, że nowelizacja jest konieczna, aby móc zapobiegać oszczerstwom oraz rozpowszechnianiu fałszywych informacji w sieci. Dodał też, że nieprzestrzeganie prawa będzie skutkować postępowaniem karnym, a w razie zasądzenia winy – wysokimi karami finansowymi. Zastępca przewodniczącego parlamentarnej komisji ds. praw człowieka, Valyantsina Razhanets powiedziała natomiast, że wprowadzone zmiany wzmocnią konstytucyjne prawo obywateli do otrzymywania pełnych oraz dokładnych informacji.

 

Nowe przepisy spotkały się ze sprzeciwem wielu osób. Krytycy twierdzą, że będzie ono wykorzystywane przez rząd do selektywnego ścigania dziennikarzy oraz mediów, a blokowane będą tylko te strony internetowe, które stawiają białoruski rząd w złym świetle. 8 kwietnia 2018 r. przeciwko ustawie wypowiedział się Komitet Ochrony Dziennikarzy (CPJ - Committee to Protect Journalists), niezależna amerykańska organizacja pozarządowa, która zajmuje się promowaniem wolności prasy oraz ochroną praw dziennikarzy. CPJ uznał, że nowe prawo doprowadzi do bardziej selektywnego ścigania dziennikarzy oraz podkreślił, że ustawa nie ma na celu ochrony obywateli przed fałszywymi informacjami, a umożliwienie władzom decydowanie o tym, jakie informacje mają trafić do odbiorców. Na działania białoruskiego rządu zareagowała także Nina Ognianova, koordynator programu CPJ w Europie oraz Azji Środkowej, która wezwała białoruski parlament do odrzucenia projektu zaostrzającego cenzurę. Nowa ustawa została też potępiona przez polityków europejskich. 19 kwietnia Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której wezwał białoruskie władze do natychmiastowego i bezwarunkowego porzucenia projektu ustawy, która – zdaniem europosłów – może zagrażać wolności słowa.

 

Brazylia 

 

9 stycznia 2018 r. brazylijska Policja Federalna opublikowała tweet, w którym ogłosiła, że zamierza walczyć z fałszywymi informacjami w czasie kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi zaplanowanymi na październik 2018 r. Ma identyfikować oraz karać autorów fake newsów. Za rozprzestrzenianie fałszywych informacji miałaby grozić kara grzywny w wysokości minimum 400 dolarów albo kara pozbawienia wolności do 8 lat. Inicjatywa ta przypomina rozwiązanie francuskie, które zakłada ustawową walkę z fake newsami w czasie kampanii wyborczych.

 

Zwolennicy inicjatywy Policji Federalnej domagają się uchwalenia ustawy, która pozwoli na stworzenie planu działania oraz zakreślenie ram prawnych cenzury w Internecie. Organy ścigania planują jednak powołać się na ustawę dotyczącą cenzury z 1983 r. (została uchwalona w czasie dyktatury). Policja Federalna Brazylii usprawiedliwia swoje działania tym, że mają one na celu stłumienie ingerencji oraz dezinformacji ze strony obcych państw w czasie kampanii wyborczych. Powołuje się tu na rzekomą ingerencję Rosji w wybory prezydenckie w USA z 2016 r. Mimo dużego zainteresowania nową inicjatywą, cały czas pozostaje wiele niejasnych kwestii. Wciąż nie wiadomo np. czy karani będą jedynie twórcy fałszywych informacji, czy także ci, którzy je rozprzestrzeniają. 

 

Francja 

 

Na początku lipca 2018 r. Zgromadzenie Narodowe Francji uchwaliło ustawę, która ma umożliwić walkę z fałszywymi informacjami w Internecie w okresie kampanii wyborczych. Z pomysłem utworzenia nowego prawa wyszedł na początku stycznia prezydent Francji Emmanuel Macron. Podczas swojego noworocznego wystąpienia w Pałacu Elizejskim powiedział, że celem nowej ustawy będzie ochrona demokracji. Dodał też, że należy walczyć z propagandą szerzoną w mediach społecznościowych, również przez Rosję.

 

Nowe prawo zagwarantuje kandydatom możliwość zgłaszania do sądu w trybie pilnym przypadków rozpowszechniania fałszywych informacji na ich temat. Nieprawdziwe informacje rozpowszechniane w mediach społecznościowych będą mogły zostać usunięte, a strony internetowe, które je publikują – zablokowane. Nowe kompetencje otrzyma też Conseil supérieur de l'audiovisuel (CSA) – organ odpowiedzialny za kontrolę mediów we Francji. Będzie mógł walczyć z każdą próbą dezinformacji ze strony mediów finansowanych bądź kontrolowanych przez obce państwa. Ponadto, takie platformy jak Facebook, Twitter czy You Tube będą zobowiązane do informowania, kto i za jaką cenę wykupił reklamy stanowiące element kampanii wyborczej.

 

Nowe ustawodawstwo spotkało się we Francji z dużą krytyką. Zarzuca się mu, że ogranicza swobodę wypowiedzi i daje rządowi nadmierną kontrolę nad informacjami. Jean-Luc Mélenchon, prominentny polityk lewicowej partii La France Insoumise stwierdził, że jest to prymitywna próba kontrolowania informacji. Éric Ciotti z Partii Repubikańskiej napisał na Twitterze, że ustawa zagraża demokracji. Międzynarodowy organ nadzorczy mediów, Reporters Without Borders, ostrzegł zaś, że nowe prawo może mieć skutek odwrotny do zamierzonego. 

 

Indie 

 

Rząd indyjski planuje wprowadzić przepisy, na mocy których będzie można karać osoby publikujące w Internecie fałszywe  treści, w szczególności przerobione zdjęcia. Istotny w ocenie czynu będzie motyw: czy przestępstwa popełniane są umyślnie, w celu osiągnięcia konkretnego zysku, czy nieumyślnie bądź dla żartu. Wszystko to ma być weryfikowane przez odpowiednie służby w trakcie dochodzenia.

 

Od kilku lat rząd Indii prowadzi prace nad stworzeniem bazy danych zawierającej fałszywe informacje krążące w mediach społecznościowych. Osobne prace prowadzą także przedstawiciele Bengalu Zachodniego (jednego ze stanów w Indiach), którzy również sporządzają spisy fałszywych informacji. Rejestrują też osoby, które popełniły przestępstwo związane z dezinformacją w przeszłości. Obecne przepisy pozwalają na karanie osób, które publikują fałszywe informacje, jeśli te sieją panikę, uderzają w interes państwa albo zakłócają spokój publiczny.

 

Problemy związane ze zjawiskiem dezinformacji w Indiach zogniskowane są wokół mediów społecznościowych. Najpopularniejsza w tym państwie platforma komunikacyjna, Whatsapp, posiada ponad 200 milionów aktywnych użytkowników. W związku ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi, zaplanowanymi na 2019 r., osoby zajmujące się kampaniami politycznymi zatrudniają firmy PR i zlecają im rozpowszechnianie wśród użytkoników przychylnych informacji na temat kandydatów. W odpowiedzi na te działania rządząca Bharatiya Janata Party (BJP) założyła na Whatsappie tysiące grup, za pośrednictwem których chce docierać do swoich wyborców i przekazywać prawdziwe informacje. Działania te mają na celu ograniczenie fałszywych informacji na temat BJP.

 

Do działań propagandowych w Indiach dochodzi również na Twitterze. Partie polityczne używają na tej platformie botów, aby zwiększyć liczbę obserwujących, a także polubień i udostępnień swoich postów. Dzięki temu w sztuczny sposób zwiększają swoją popularność. W lipcu 2018 r. Twitter usunął ze swojej platformy setki tysięcy fałszywych kont. Premier Indii, Narenda Modi, stracił wówczas 285 tys. obserwujących. 

 

Dezinformacja na indyjskim Whatsappie pojawia się również w pozapolitycznych kontekstach. Na przełomie maja oraz czerwca 2018 r. zaczęły się tam pojawiać fałszywe informacje oskarżające niewinnych ludzi o handel żywym towarem i organami ludzkimi oraz o porwania dzieci. Wiadomości tego typu były czytane m.in. przez gorzej wykształconych mieszkańców wsi, którzy uznawali je za prawdziwe i na ich podstawie domagali się wymierzenia sprawiedliwości. Do jednego z samosądów doszło 8 czerwca, gdy dwóch niewinnych mężczyzn zostało pobitych ze skutkiem śmiertlenym w jednej z wiosek w Assam, północno-wschodnim regionie Indii.

 

Indyjski rząd obwinił za te sytuacje Whatsappa i zażądał wprowadzenia przez firmę nowych rozwiązań technologicznych, zapobiegających w przyszłości szerzeniu fałszywych informacji. Whatsapp podjął działania i wprowadził ograniczenia w możliwości zbiorczego przekazywania informacji. Osoby korzystające z tej aplikacji w Indiach mogą teraz przesyłać wiadomość maksymalnie do pięciu wybranych osób. 

 

Indonezja 

 

W styczniu 2018 r. prezydent Indonezji, Joko Widodo, mianował Djoko Setiadi na nowego przewodniczącego Indonesia National Cyber and Encryption Agency. Wspomniana agencja została powołana w wyniku narastających obaw dotyczących dezinformacji w Internecie, szczególnie przed wyborami samorządowymi, które miały miejsce w czerwcu 2018 roku. Po objęciu nowego stanowiska, Setiadi powiedział, że agencja będzie odpowiedzialna za zapewnienie rządowi, prywatnym firmom oraz społeczeństwu ochrony w cyberprzestrzeni. Obecnie organizacja współpracuje z policją, wojskiem i innymi instytucjami zwalczającymi cyberprzestępczość.

 

Działania rządowe dotyczące walki z dezinformacją mają poparcie mediów społecznościowych. W styczniu 2018 r. 9 firm, w tym Google, Facebook i Twitter, zawarło porozumienie zainicjowane przez rząd. Celem umowy jest zwalczanie fake newsów i mowy nienawiści, wymierzonej szczególnie w mniejszości religijne i etniczne. Porozumienie ma chronić społeczeństwo przed niezweryfikowanymi i zmanipulowanymi informacjami, które mogą pojawiać się w czasie kampanii wyborczej. W styczniu rząd wprowadził również nowe narzędzie oparte na sztucznej inteligencji, którego celem jest wykrywanie fałszywych treści w Internecie. Przeszukuje ono strony internetowe, wykorzystując słowa kluczowe. Po znalezieniu fałszywych treści automatycznie powiadamia Association of Indonesian Internet Providers (APJI), które może zdecydować o zamknięciu strony.

 

Kenia

 

16 maja 2018 r. prezydent Kenii Uhuru Kenyatta podpisał ustawę, która uznaje za niezgodne z prawem 17 rodzajów działań w cyberprzestrzeni, w tym nękanie, szpiegostwo i rozprzestrzenianie fałszywych informacji. Reguluje też kwestie związane z dziecięcą pornografią, nieautoryzowanym dostępem do danych i używaniem nielegalnych urządzeń. Zgodnie z ustawą, za świadome rozpowszechnianie fałszywych lub manipulacyjnych informacji grożą kary finansowe do 5 mln szylingów (50 tys. $) lub kara pozbawienia wolności do lat 2. Nowe prawo ma za zadanie chronić poufność i nienaruszalność systemów komputerowych, programów oraz danych, a także zapobiegać ich nielegalnemu wykorzystywaniu. Ma ponadto ułatwić ściganie i karanie cyberprzestępców oraz wzmocnić międzynarodową współpracę w tym zakresie.

 

Przed podpisaniem ustawy przez prezydenta Kenyattę pojawiły się głosy żądające, by projekt wrócił do parlamentu i został przeanalizowany pod kątem wpływu na wolność słowa. 10 maja kenijski Komitet Ochrony Dziennikarzy zwrócił się z prośbą do prezydenta, aby ten nie podpisywał ustawy. Komitet uznał, że nowe przepisy zagrażają wolności słowa, a dziennikarze i blogerzy byliby ich pierwszymi ofiarami.

 

Malezja 

 

W kwietniu 2018 r. ówczesny rząd Malezji na czele z Najibem Razakiem uchwalił nowe prawo zakazujące rozprowadzania fałszywych informacji w Internecie. Przepisy wzbudziły wiele kontrowersji i były krytykowane za ograniczanie wolności słowa. Obowiązywały zaledwie kilka miesięcy - zostały zniesione w połowie sierpnia przez nowy rząd Mahathira Mohamada. Mohamad, stojący na czele koalicji Sojusz Nadziei, doszedł do władzy w maju 2018 r. Już podczas kampanii wyborczej krytykował tzw. ustawę anty-fake newsową i zapowiadał jej zniesienie. 

 

Ustawa wprowadzona przez rząd Razaka przewidywała kary zarówno dla twórców fake newsów, jak i osób, które je udostępniały. Prawo zezwalało każdemu obywatelowi na złożenie zawiadomienia o pojawieniu się nieprawdziwej informacji w sieci. Ścigani mogli być także obywatele innych państw, jeżeli nieprawdziwe informacje dotyczyły Malezji lub malezyjskich obywateli. Kary, które były przewidziane za przestępstwa związane z fałszywymi informacjami, to pozbawienie wolności do lat 6 lub kara grzywny wynosząca maksymalnie 500 000 ringgitów (123 000 $). 

 

Pierwszą osobą skazaną za złamanie nowego prawa był obywatel Danii Salah Salem Saleh Sulaiman. W jednym ze swoich filmików na You Tube oskarżył on malezyjską policję o zwlekanie z przyjazdem na miejsce zdarzenia (chodziło o zastrzelenie palestyńskiego wykładowcy, które miało miejsce 21 kwietnia 2018 r.). Według Sulaimana reakcja miała trwać 50 minut, zdaniem policji natomiast – tylko 8 minut. Sąd skazał Sulaimana na karę grzywny w wysokości 10 000 ringgitów (2552 $). Ten wybrał jednak miesiąc pozbawienia wolności zamiast kary pieniężnej. 

 

Zgodnie z rządową definicją, za fake news uznawano "wszystkie wiadomości, informacje, dane czy raporty, przekazywane pisemnie, wizualnie, poprzez nagrania dźwiękowe lub w każdej innej formie umożliwiającej przekazywanie słów lub idei, które są w całości lub częściowo fałszywe". Przeciwnicy nowego prawa twierdzili, że definicja ta nie była jednoznaczna. Zapewniało to rządowi szeroką swobodę decydowania, co uznać za fakt, a co za fake news.

 

Za pomoc w realizacji raportu dziękujemy Danielowi Funke, specjaliście Poynter Institute.

 

Projekt realizowany w ramach środków Fundacji Batorego.